Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2013

fajnie

a nie zapowiadało się :P

wstałam o 6, machnęłam trening, pojechałam do pracy
w międzyczasie musiałam złożyć reklamację mojego gwiazdkowego prezentu- wymarzona kawiarka okazała się uszkodzona, a kupiona była przez internet. Powodzenia reklamacji wyglądało marnie. Ale zadzwoniłam, opowiedziałam, pan powiedział, że uszkodzona część to koszt ok. 100 zł, czyli 1/3 wartości sprzętu :( A potem powiedział, że wprawdzie nie zdarzyło mu się wczesniej, żeby podczas transportu ta część została uszkodzona, ale wyśle mi ją jutro :))) Jak powiedziała mi dziś pewna ruda istota- w Białymstoku mieszkają bardzo uprzejmi ludzie :))) Nie pomyliła się.
A po pracy miałam się zabrać za drugi trening, ale zadzwonił telefon. Numer nieznany... Ewka!!! 10 lat temu wyjechała do Rzymu. 6 lat się nie widziałysmy. Przegadałyśmy 2 godziny.
:)
jakoś mi się zaczął podobać ten 2013 pod koniec, znaczy dobre ostatnie wrażenie zrobił
teraz czas na 2014 - będzie znakomity! Czuję to :)

wieczorem

rozleniowiona jestem okrutnie, po tygodniu urlopu wracam do pracy
w sumie to dobrze, bo już mi się chciało wrócić do cywilizacji ukoronowaniem dzisiejszego męczącego dnia (330 km w aucie) był "Hobbit" cz.2 :)) Jak to napisano w jakiejś recenzji- bardziej do oglądania, niż do rozumienia :) Co nie znaczy, że kiepska rozrywka, wręcz przeciwnie. Akcja płynie wartko i intensywnie, smok zieje ogniem, a dobro musi zwyciężyć, ale to dopiero za rok :P  Z przyjemnością przeczytałam w te święta trzy skandynawskie kryminały i pożądam obecnie ambitniejszych rozrywek, na szczęście mam Myśliwskiego dopiero uszczkniętego, więc oddam się lekturze za chwilę.

Na dowód, że było miło i dość pogodnie:






A ja sama też rozpogodziłam się w te święta, bo ile mozna męczyc ciągle to samo i w kółko katować się kiepskimi myślami. Mądrzejsza może nie jestem po tym wszystkim, ale trochę bardziej zdystansowana, znalazłam gdzieś cytat z Murakamiego, który mi się spodobał ( z zastrzeżeniem, że nadal uważam Mur…

żyję

od godziny próbuję włączyć edytor tworzenia posta, co chwilę wyskakuje mi uroczy komunikat

"błąd. oczekuj innych błędów" :P

chciałoby się rzec- samo życie :)

tymczasem na obrzeżach rzeczywistości popełniam swoje błędy i piszę własne historie. Potrzeby wirtualnego życia mam zredukowane do minimum. Czytam, spaceruję, jem i ćwiczę (Gwiazdor był hojny w akcesoria sportowe).
Banały?

"Okazuje się, że nie ma rzeczy banalnych, często w rzeczach banalnych kryje się otchłań" Wiesław Myśliwski w wywiadzie dla świątecznej "Polityki"

"Gdzieś w cen­trum mias­ta, które tkwi w każdym z nas, leży cmen­tarz sta­rych miłości. Szczęścia­rze, za­dowo­leni ze swo­jego życia i z te­go z kim je dzielą, prze­ważnie o nim nie pa­miętają. Nag­robki są wyb­lakłe lub po­wyw­ra­cane, tra­wa nies­koszo­na, wszędzie ple­nią się jeżyny i dzi­kie kwiaty. U in­nych miej­sce to wygląda dos­tojnie i schlud­nie jak cmen­tarz woj­sko­wy. Kwiaty pod­la­no i ułożono, wy­sypa­ne tłuczem ścieżki są sta­ran­nie zag­ra­bione. Wi­dać śla­dy częstych odwiedzin.

Cmen­tarz większości z nas przy­pomi­na szachow­nicę. Niektóre po­la są za­nied­ba­ne al­bo wręcz leżą odłogiem. Kto by so­bie zaw­ra­cał głowę nag­robka­mi – czy też miłościami, które pod ni­mi spoczy­wają? Na­wet naz­wiska za­tarły się w pa­mięci. In­ne gro­by po­zos­tają jed­nak ważne, choć byśmy niechętnie się do te­go przyz­na­wali. Od­wie­dza­my je często – prawdę mówiąc – zbyt często. Nig­dy nie wiado­mo, jak się będziemy czu­li po wyjściu z cmen­tarza: cza­sem będzie nam lżej, c…

popołudnie story

dziecko kaszle
nuda dookoła
rozrywki sie znudziły :)

to postanowiłam zaryzykować prace ręczne
nie jestem fanką, ale czego nie robi się dla uśmiechu dziecka (i świętego spokoju :P)





tadam :)) (wypełnienie konia- kasza jaglana, szycie- matka - 60 minut aaaa!)
(wiem dużo różu i fioletu, zęby bolą, ale spoko, kupiliśmy już jaskrawozielony filc, dla urozmaicenia:P)

pad

soczyście siarczysty pad na dupę

w potyczce ja- grawitacja, wygrywa grawitacja :P

Nazbierało się trosk i zmartwień nieco. Trochę przygniotły mnie, trochę poszerzyły horyzonty.

chodzi głównie o Łucję, zaczęło się od potwornej jelitówki w ubiegłą środę, teraz kaszel i zmęczenie. Takie zmęczenie całokształtem. Szkoła... Nie wiedziałam, że aż takim stanie się obciązeniem psychicznym, że zmusi mnie do przyjrzenia sie sytuacji po raz kolejny i podjęciu decyzji, które wymagają rozmów, ustaleń, tłumaczeń... to nie jest dobra szkoła. O ile fraza - dobra szkoła oznacza miejsce pozytywne i przyjazne. Cóż. Musimy sobie z tym poradzić. I to jak najszybciej. Widziałam, że spotkają sie w jednej klasie dzieci z różnych środowisk, ale nie liczyłam się z taką eskalacją przemocy i bezradnością nauczyciela. To prawda, że nauczyciel ma małe pole manewru, ale prawdą też jest, że brak mu elastyczności i cierpliwości. I tu dochodzimy do drażliwej kwestii stosunku do pracy. Ja jestem rozliczana z mojej pracy …

niedziela

za blogerką Zimno:



(wyraża więcej, niż tysiąc słów, czyż nie?)

mógłby być każdy inny, ale dziś ten

„Mrowi deszcz
z zewnątrz, wewnątrz
– pomiędzy nami – mokra popielniczka
i kawa za ostatnie, i tak pożyczone
pieniądze.

Ty – biała, a ja – czarny, ze zmęczenia piątkiem,
sobotą i niedzielą. Nie klei się nic.
Ten przypadkowy świadek nie doczeka pointy,
wypije kawę, pójdzie. Pozostawi nas
samych sobie, bezradnych.

Przyłapałaś więc trupa
na istnieniu, co dalej? Nie pójdziemy przecież
do łóżka. Nie wypada aż tak
mocnych akcentów kłaść na koniec, mrowi
deszcz, dopij swoją kawę,

odprowadzę cię trochę” 

M.Ś.

śnię

i nie jest to dobry sen

wczoraj telefon ze szkoły, ze Młoda wymiotuje
myslałam -jelitówka, parę godzin i po sprawie
ale kiedy okazało  się, że wymioty są po każdym łyku wody i w okolicach trzeciej nad ranem Łucja nadal nie spała- zadzwoniłam na pogotowie. Zaproponowali szpital. Grzecznie podziękowałam, ufając, że jednak w domu będzie lepiej. Napoiłam dziecko szklanką wody i śpi. Ciąg dalszy historii nieznany, ale wierzę, że będzie ok.

Ja siedzę i robię moje cotygodniowe zestawienia do pracy, odebrałam już 10 telefonów z firmy i wysłałam tuzin maili.
Ciężko. Ale życie toczy się.
Ktoś mi kiedyś powiedział - dla ciebie mój świat się przecież nie zatrzyma, ani nie zmieni. Nie jesteś ważna aż tak.

Może to lepiej. W nieuchronności ruchu i przemijania jest nadzieja. Jest szansa.

Niech się toczy i niech płynie. Czas. Sen. Życie.

drugi dziś, bo czemu nie ??

biegnąc z pracy do domu zastanawiałam się, jakim, magicznym sposobem, ciagle mam tak niewiele czasu na oddech.. rano biegnę do szkoły, potem biegnę do pracy a potem pobiegłam do domu, wzięłam Młodą, odprowadziłam na szermierkę i poleciałam na piętro na konsultacje, żeby po 35 minutach biec do domu na spotkanie z agentem w sprawie nowych zasad ubezpieczenia i polisy. Od narodzin Łucji mamy zalożoną lokatę, w założeniu to kasa na jej studia, w praktyce - się zobaczy. Mamy też każdy swoją polisę, dziś dopisaliśmy Młodą. Zabawne, mam trzy ubezpieczenia plus ZUS. Rozszerzamy też o program Rakowi wspak, koszty są śmieszne, a ewentualna pomoc- znaczna. Więc jak tylko złożyłam ostatni podpis już leciałam po dziecko bo akurat kończyło trening. Odparkowałam dziecinę, wypucowała się, wciągnęła kolację, a ja - ćwiczenia. I własnie zastanawiałam się, czemu padam na twarz, gdy uzmysłowiłam sobie, ze moim ostatnim posiłkiem było pół bułki z łososiem ok. 12.  Nie odczuwam głodu, to mnie czasem gubi,…

proste prawa z internetów ;) Urzekły mnie.

Proste prawa życia

1. Prawo wzajemności. 
Zanim osądzisz błędy innych, zwróć uwagę na własne błędy. Ten, kto rzuca błotem, nie może mieć czystych rąk.
2. Prawo bólu.  Obrażony człowiek zadaje ból innym.
3. Prawo wyższego poziomu.  Przechodzimy na wyższy poziom dopiero wtedy, gdy zaczynamy traktować innych lepiej, niż oni nas traktują.
4. Prawo bumerangu.  Kiedy pomagamy innym – pomagamy jednocześnie samym sobie.
5. Prawo młotka.   Nigdy nie sięgaj po młotek, by zabić komara na czole współrozmówcy.
6. Prawo wymiany.  Zamiast ustawiać innych na miejsca, postaw siebie na ich miejscu.
7. Prawo nauki.   Każdy człowiek, jakiego spotykamy na swojej drodze, może nas czegoś nauczyć.
8. Prawo charyzmy.   Ludzie interesują się człowiekiem, który interesuje się nimi.
9. Prawo 10 punktów.   Wiara w najlepsze cechy innego człowieka powoduje, że zaczyna on te cechy przejawiać.
10. Prawo sytuacji.   Nigdy nie doprowadzaj do tego, by sytuacja znaczyła dla ciebie więcej, niż relacje.
11. Prawo Boba.  Kiedy Bob ma…

znów księżniczka Anna spadła z konia...

ciężki dzień :)

a wieczorem pojechałam po Młodą do stadniny
umorusana i załzawiona
Jej ukochana Baśka, w galopie zrobiła woltę, instruktorka mówi, że nie dało się utrzymać pozycji i Luśka wylądowała w piachu
Najbardziej ucierpiała duma i godność mojej córki,
oraz lewe kolano ;)

Bywa i tak.

czy zdążę ? ;)

przed Świętami ze wszystkim?
a zwłaszcza z tym stosikiem:


mam ze wszystkim niedoczas, także z czytaniem
Ale Myśliwskiego już zaczęłam, wyborny...
mam postanowienie, żeby nie kupować żadnej książki, póki nie przeczytam tych czterech. Ale czy wytrwam? Codzienne wizyty na merlinie każą mi wątpić :)

milej niedzieli :)

huraganowe Mikołajki

Ksawery przyniósł śnieg
przyniósł też katastrofalne zniszczenia i wielki ból głowy
mimo, że lubię wiatr, ten mnie męczy
moje dziecko chodzi rozdrażnione i pełne niepokoju
mam nadzieję, że jutro będzie lepiej, choć w sumie dziś tez nie było źle

o poranku w butach czekały niespodzianki, dla Łucji gra i audiobook "Magiczne drzewo', dla mnie gadżety zimowe do auta.
Ale najfajniejszą i zupełnie niespodziewaną niespodzianką była paczka, która czekała na mnie po powrocie z pracy. Paczka od Julki :)))) a w niej:


Ubawiłam się do łez :))) nie będę piła kakałka, wybacz Julko (wiesz, mleko to biała śmierć :P:P) ale litrami zieloną herbatę :) Kocham Cię i dziękuję :*:*
A jeszcze jeden miły prezent zrobila mi dziś pani dentystka. Z powodów śnieżycy i slizgawicy odwołując nasze spotkanie... Ufff :P:P
Miłego wieczoru. 
A Ksawery, sio, sio MÓWIĘ ! W niebyt.

o pamięci

bywa różnie z pamiętaniem, zapominaniem, wspomnieniami  z ludźmi :)
spotykamy, poznajemy, budujemy relację, wkładamy energię, emocje, budujemy zamki na piasku... A potem.
To potem jest wieczną niespodzianką i zazwyczaj niespełnieniem.
Bolesne momenty rozczarowań i patrzenia jak rozpada się coś, co miało być. Momenty, w których już wiemy, że człowiek, któremu ufaliśmy, nazywaliśmy przyjacielem - już nim nie jest.
Czy w takim razie był?

próby zapomnienia, poradzenia sobie ze smutkiem, brak codziennych rozmów
brak
pustka

po człowieku, który przecież pojawił się nagle i wcale nie miał znaczyć wiele :)


Jest podmuch zefirek lub halny i to są imiona wiatru jest iskra żar albo płomień i to są imiona ognia ale raz złapałem ogień na gorącym uczynku który miał na imię miłość
patrzyłem jak płonie stałem obok z rękami w kieszeniach aż w proch się obrócił na pięcie
jest radość nadzieja pożądanie i to są imiona pamięci jest niechęć bierność obojętność i to są imiona zapominania ale pamięć bywa ułomn…

grudzień

taki wzruszający miesiąc, prawda? najmłodszy z całego roku, ostatni w kolejce zimny ale z ładny światłem, o ile akurat nie ma mgły :)
miesiąc, w którym wstając rano zastanawiam się, czy bardziej opłaca mi się skrobać szyby (10 minut skrobania plus 7 minut jazdy autem) czy lecieć do pracy pieszo (20 minut, na minus liczę czerwony nos, na plus odrobinę ruchu). miesiąc mikołajków, gwiazdki i imienin najdroższej z córek miesiąc, w którym mogłabym się w końcu zmienić na lepsze, gdyby to nie było takie trudne :) bo to, co najtrudniej mi przychodzi to nie codzienne ćwiczenia, skrobanie szyb, kupowanie prezentów, ale mrówcza (i mało owocna) praca nad sobą.


moja myśl na dziś i na zawsze  (cytat, który mnie zawsze uwodzi i który powiesiłam sobie przy komputerze)

Wierzę, że śmiech jest najlepszym spalaczem kalorii. Wierzę w pocałunki, dużo pocałunków. Wierzę w bycie silnym, kiedy wygląda na to, że wszystko idzie w złym kierunku. Wierzę, że szczęśliwe dziewczyny są tymi najpiękniejszymi. Wierzę,…

poniedziałek

cokolwiek

jak napisał poeta - "chciałbym Ci powiedzieć, ale nie mam którędy"

tak tez można wyrazić, co czuję, ale bardziej tak.

cytatem z popkultury

"tego się nie da naprawić.
To jest źle zepsute"