Przejdź do głównej zawartości

tempo

lubię, kiedy życie ma tempo, pulsuje i przyspiesza

mam ostatnio fazę na sprzątanie, zawsze byłam pedantyczna, ale teraz przechodzę samą siebie. Czyżby starość ?:P W sobotę weszłam do pokoju Łucji i sprzątnęłyśmy razem wszystko. Każdą szafeczkę, szufladę, papierek, figurkę... Młoda ma irytujacą obsesję zbieractwa... Kupiłam w Castoramie pudła i spakowałyśmy wszystkie rysunki, karteluszki, skarby i cenne śmieciuszki. Kilka kilogramów makulatury odłozyłyśmy. Potem wyciągnęłam worek, który Łucja przyniosła ze szkoły. Worek na ubrania, które bedzie można oddać uboższym. Bez sentymentów przeleciałam wszystkie szafy. Jeden worek nie wystarczył... Prócz porządku mam teraz w szafach luzy :) Ale nie zamierzam tego zmieniać. Nadmiar mnie męczy. 
 W sobotę zabraliśmy się też za zalegle prace domowe, szpachlowanie dziur, przemalowanie niektórych miejsc, gruntowne sprzątanie łazienki ... :)) Naprawdę nie ma co robić w chacie, taki mam porządek :)

W niedzielę długi spacer, potem wywaliłam T z Modą do kina na Ryśka Lwie Serce i zabrałam się za Skalpel Wyzwanie Chodakowskiej. Nie wiem. Ćwiczę od sierpnia 6 razy w tygodniu. Płyta wydaje mi sie mało dynamiczna, aczkolwiek jest moment, w którym nie mogę utrzymać pozycji :) Jeden jedyny. Poza tym- średnio. Zostanę przy sześciominutówkach, które, prócz efektów, zapewniają odrobinę potu ;)
 Dziś moja niebieska chmurka przeszła przegląd (brak światła przy tablicy rejestracyjnej..:P). A potem pojechałam po Młodą do stajni, gdzie zziębnięta, ale szczęśliwa szalała na hali na swojej ukochanej Baśce.

 A teraz idę otulić się kocem i napić wina.
Wasze zdrowie.

Komentarze

Julia K pisze…
potowarzyszę :)
Twoje zdrowie!
J. pisze…
Ach dzięki Piękny Rudzielcu :*
Julia K pisze…
Ach dzięki śliczna Iskierko :*
Mama Maminka pisze…
Lubię to :)) ....nic mnie tak dobrze nie nastraja, jak porządki....chyba jakaś zboczona jestem :)))
fischerwoman pisze…
Ty po prostu dobrze się czujesz w czystym i uporządkowanym domu :) Ja też tak mam. Mam również wrażenie,że utrzymanie porządku w domu, sprzątanie to jedyna moja rzecz w życiu nad którą panuję w 100%, wszystkiego innego nie da się opanować w takim stopniu jakbym tego chciała :) Buziaczki!
Kaatje pisze…
ja lubie miec porzadek, ale tak jak bym chciala, nie da rady, bo tylko to bym musiala robic. lubie zagladac do kazdej dziury i miejsc trudno dostepnych, na przyklad za szafami, albo kaloryferami.
Emma Ernst pisze…

Ja robię wszystko, żeby nie przyspieszać, a Ty lubisz szybko.
Szalona kobieta :))
J. pisze…
Emmo- u mnie naprawdę NIC sie nie wydarza, jaram się sprzątaniem .. Jakie szybko ?? Ślimak by dogonił taka akcję ;)

Kaatje- to już jest czepialstwo, a nie umiłowanie porządku :P

Fischer -hahahah, też tak mam !!:*
synafia pisze…
Ach dzięki! I Twoje! (ale roiboosem ;) )

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka