Przejdź do głównej zawartości

szkolnie




Łucja ma jutro wprowadzaną nową literkę - L. W związku z tym pani poprosiła, żeby każdy przyniósł jakąś zabawkę z L w nazwie. Zakończyła zdaniem- dziewczynki przyniosą lalki, a chłopcy lego, albo hot weelsy (sic!).
 W domu siedzi zmartwiona, że nie ma żadnej lalki, a koniki nie mają L w nazwie. Nagle widzę w oczach błysk geniuszu!
Wiem! przyniosę klacz !

:)))


Komentarze

słodko-winna pisze…
Normalnie genialne dziecię :-D pogratulować!
słodko-winna pisze…
Normalnie genialne dziecię :-D pogratulować!
Julia K pisze…
I słusznie :)
Ale zupełnie żadnej lalki nie ma? Nawet stajennego? (stajennej)
J. pisze…
Slodka- podziękować :-)

Julka- ma kilku jeźdźców z lego. Ale to się nie liczy. Ja naprawdę chciałam jej kupić lalkę ale poziom pogardy dla lalek u mojej córki skutecznie mnie powstrzymał...;-)
Veni pisze…
U nas stosy Lalek. HuLa hop też jest. Ludziki lego i nielego. Oj, znalazłoby się w tej dziecięcej graciarni. Latawiec, lornetka, lusterko ...
A Łucji pogratulować genialności, jak pisze Słodko-winna :)
J. pisze…
Veni- mamy ostatecznie jakieś zabawki z literką L w nazwie, ale Młoda bawi sie końmi głównie i zależało jej własnie na tym, zeby jakiegoś zabrać :)
Julia K pisze…
Bosz.....po kim ona to może mieć???
No myślę i myślę i nie potrafię wymyślić ;)
Emma Ernst pisze…

Boska jest :)))
Napisz koniecznie, co Pani na to?
J. pisze…
Po rudej ciotce to raczej nie ... :P:P
Mama Maminka pisze…
Inteligentna, myśląca kruszynka :))
Julia K pisze…
No gdzie po rudej ciotce :)))
Dwie lalki miała, o pięknych złotych włosach i traktowała je jak królowe.
Wiesz....ty musisz zmienić to swoje zdjęcie, na takie uśmiechnięte jak ma Luśka. Jesteście tak podobne do siebie :))))
Anonimowy pisze…
powaznie? nie macie ani jednej baLbie?

lylowa
fischerwoman pisze…
Hahhahaha ! dobrze to wykombinowała :) i niech doda,że to jest klacz, która biega na lonży :)
Mirabelka pisze…
Mądre dziecię :)

Ja bym zaniosła do szkoły kiLo cukru ;)
J. pisze…
Emmo- dzięki :))

Mamo Maminka- :)))

Julko- Łucja podobna do taty, a ja nie mam zdjęc :*

Fischer- dobre ! :)

Lylowa- ani Barbie, ani MH, ani żadnych innych. Za to mamy z 400 figurek zwierząt i dwie szafy pluszaków :D

Mirabelko- obawiam się, że pani nie posiada aż takiego poczucia humoru ;))) (w ogóle się obawiam, że jest drętwa strasznie :P)
Anonimowy pisze…
daj pani szanse. wlasnie takie kreatywne dzieci pomagaja pani wyjsc z kokona!

malina tez bezlalkowa. dwa egzeplarze , ktore dostala pod choinke kurza sie gdzies na strychu, ale raz w wakacje zobaczyla barbie-nurka i zamarzyla. to byla pewnie jakas podrobka, bo jeszcze w czasie wakacji lalka sie rozpadla, wiekszosc czesci sie zawieruszyla a malina do konca wakacji bawila sie noga barbie, ktora byla swietnym kijem do wedki, lopatka na plazy i w ogole okazala sie wielofunkcyjna!

lylowa.
synafia pisze…
Brawo Łucja! Genialne! :)
Mirabelka pisze…
Miałaś to ogromne szczęście, że nie wygrałaś miliona, ale zostałaś nominowana do Liebster Blog. Szczegóły znajdziesz tu: http://stopyzastyglewbiegu.blogspot.com/2013/11/nominacja.html
Wiem, wiem, wiem, rozumiem Twoje szczęście, nie musisz nawet dziękować! :)))

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka