Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

łańcuszek szczęścia :P

mam nadzieję, Mirabelko, że to, że odpowiem na Twoje podstępne pytania przyniesie mi obfitość szczęścia, górę kasy i wieczne zdrowie :P

1.Jaki znasz najgłupszy dowcip?
hmmm.... Siebie :P

2.Jaki masz rozmiar buta?
ten najmniej dostępny w sklepie, oczywiście

3.Zgubiłaś/eś coś wartościowego? (Jeśli nie znalazłaś/eś podaj miejsce w przybliżeniu.)
rozsądek ( Poznań, Łazarz)

4.Jak puszczasz oko, to lewe, czy prawe?
zależy do kogo :P

5.Masz jakąś fobię?
to fobia ma mnie ;)

6.Podaj wynik 2+2x2=? 
a za ile? bo za darmoszkę nic nie ma :P

7.Kim chciałaś/eś zostać będąc dzieckiem?
najgłupszym dowcipem, oczywiście ;)

8.Wymień jedną rzecz jaka poprawia Ci nastrój (przy każdej kolejnej będziesz musiał/a zrobić jedną pompkę)
rozmowa z moim kolegą z pracy, Dariuszem (pozdrawiam Cię, Słoneczko:P)

9.W zimę jeździsz na zimówkach, czy na piętach?
na czymkolwiek bym nie jeździła, zawsze kończy się na tyłku :P

10.Gdzie się podziały tamte prywatki?
są u mnie. Nie wiedziałaś ?

11.Zrobiłaś/eś kiedyś coś w szczytnym celu? (Nie? to…

o tym, że nie wiem (jak wychować dziecko)

nie wiem serio
byłam wychowywana na prymuskę już od przedszkola\ miałam zawsze świadectwo z czerwonym paskiem, średnią z matury 5,6. Byłam świetna ze wszystkiego, więc tak naprawdę z niczego. Obkuwałam jak leci, liczyły się oceny. Najlepsze. Studia były szokiem, ale tylko przez pierwsze pół roku, potem mialam juz stypendium naukowe.
To wszystko nie miało nic wspólnego z życiem, z pasją, z radością. Moje oceny cieszyły rodziców, nauczycieli i czasem mnie. Ale coraz mniej. Nauka przychodziła mi bez trudu, ale na kolejne olimpiady poświęcałam dużo czasu. Miałam, owszem, chłopaków, przyjaciół i znajomych. Ale uczenie sie było najwazniejsze.
Obiecałam sobie, że nigdy nie zrobię tego własnemu dziecku. Tak, klasycznie :)
Jak strasznie muszę się pilnować wiem tylko ja sama. U Luśki w szkole nie ma ocen, ale są pieczątki i pochwały do dzienniczka. Są codzienne prace domowe. Łucja odrabia je sama, bo wie, że sama jest za to odpowiedzialna, nie odmawiam pomocy, ale tez nie gonię nigdy do odrabi…

szkolnie

Łucja ma jutro wprowadzaną nową literkę - L. W związku z tym pani poprosiła, żeby każdy przyniósł jakąś zabawkę z L w nazwie. Zakończyła zdaniem- dziewczynki przyniosą lalki, a chłopcy lego, albo hot weelsy (sic!).
 W domu siedzi zmartwiona, że nie ma żadnej lalki, a koniki nie mają L w nazwie. Nagle widzę w oczach błysk geniuszu!
Wiem! przyniosę klacz !

:)))


tempo

lubię, kiedy życie ma tempo, pulsuje i przyspiesza

mam ostatnio fazę na sprzątanie, zawsze byłam pedantyczna, ale teraz przechodzę samą siebie. Czyżby starość ?:P W sobotę weszłam do pokoju Łucji i sprzątnęłyśmy razem wszystko. Każdą szafeczkę, szufladę, papierek, figurkę... Młoda ma irytujacą obsesję zbieractwa... Kupiłam w Castoramie pudła i spakowałyśmy wszystkie rysunki, karteluszki, skarby i cenne śmieciuszki. Kilka kilogramów makulatury odłozyłyśmy. Potem wyciągnęłam worek, który Łucja przyniosła ze szkoły. Worek na ubrania, które bedzie można oddać uboższym. Bez sentymentów przeleciałam wszystkie szafy. Jeden worek nie wystarczył... Prócz porządku mam teraz w szafach luzy :) Ale nie zamierzam tego zmieniać. Nadmiar mnie męczy.   W sobotę zabraliśmy się też za zalegle prace domowe, szpachlowanie dziur, przemalowanie niektórych miejsc, gruntowne sprzątanie łazienki ... :)) Naprawdę nie ma co robić w chacie, taki mam porządek :)
W niedzielę długi spacer, potem wywaliłam T z Modą d…

Munro

"Myśleliśmy, że wszystko to będzie dla nas w przyszłości kwestią wyboru. Nie myśleliśmy, że na cokolwiek z tej listy nieubłaganie przyjdzie pora i w naszym wypadku, tak jak nieubłaganie przychodzi pogoda czy starość" z tomu "Miłość dobrej kobiety"
nie jesteśmy wyjątkowi
Munro po raz kolejny pisze o tym, że możemy zasługiwać w życiu na wszystko, co najlepsze, pragnąć i walczyć. Ale nie musimy wcale tego dostać. Ba, najczęściej dostajemy od życia coś zupełnie innego. Być może jesteśmy kowalami losu, ale na pewno nie własnego...


Polecam !

incipio

skoro posprzątałam życie, wypadało posprzątać i bloga
 Zajęło mi to cały ranek.
 Zamknęłam przeszłość, która jest już tylko moja. Dusiłam się z tymi historiami.

 Dziś myślę, że przytrafiły się komuś innemu. Ale to nieprawda. To, co się stało, stało się mnie i mnie zmieniło.

Raz. Dwa. Trzy.

„Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie.” W. Szymborska.