4 lipca 2009

i nie wiem już sama, czy życie jest, żeby się czegoś nauczyć, czy żeby przejść (nie)lekką czasem stopą, przejść, usmiechnąć się, machnąć biodrem i do widzenia.
umiejętność dzielenia włosa na czworo jest umiejętnością zbędną, a tak trudno się jej pozbyć. Taki defekt, aczkolwiek nie wiem, czy wrodzony. Jak się przyczepi do człowieka to zaczyna grać pierwsze skrzypce, a to nie służy orkiestrze. nieusuwalne to jest operacyjnie. Jednym słowem- dramat. Na dodatek upierdliwy.

więc staram się zająć czymś innym, oglądam zdjęcia (Holden, Caminho ;D, moim zdaniem genialne), śmieję się, gotuję obiad, ale. Najgorsze, że wszystkie moje wątpliwości są takie absorbujące, denerwujące i odbierające radość. Życia?


9 komentarze:

Holden Caulfield pisze...

:)
POZDROWIENIA

z ŁAZARZA:))

Joanna pisze...

z dworca PKP chyba ;))

Holden Caulfield pisze...

... NO TAK,

ale zaskoczony wczorajszym wpisem i miejscem (podanym)
w którym i ja żyję:))))

Zeruya pisze...

Dowiemy się po czasie może. Po co właściwie było życie?

Mam nadzieję, że się dowiemy.
Bez tej wiary.
Hm.
Byłoby ciężej.

Pozdrowienia ciepło-weekendowe

Joanna pisze...

Holden, ja pracuję na Łazarzu :))


Zeruya- szkoda, że po czasie, co ? :))

caminho pisze...

Dziękuje:*

Uliszka pisze...

Nie wiem, kiedy nad tym się zastanawiam. Najbliżej tej wiedzy, kiedy pochłonie mnie życie i nie mam czasu o tym myśleć;-)

Pozdrawiam z P-owa:-)

agata76 pisze...

Tez tak mam z tym dzieleniem wlosa...
Trzymaj sie:*

doran pisze...

Też mam taki defekt... Strasznie upierdliwy jest w życiu codziennym...