zawsze szczerze podziwiałam osoby, które mimo wszystko, mimo upływu czasu i przeszkód na drodze, potrafiły o siebie dbac i walczyć o to, w co wierzą, no i głeboki mam szacunek dla tych, którzy w ogóle w cokolwiek wierzą. Takie osoby są "jakieś" są wyraziste, można je określić, zapamiętać. można ich nie lubić, ale nie sposób ich minąć obojętnie.
ja dziś przechodziłam obok miejsca, w którym mieszkałam na I roku, to, w mojej chronologii "przed". Czas przed TYM. więc wtedy, na I roku czasy były całkiem inne ;) były wolniejsze, życzliwsze, prostsze. Na życie miałam dziennie 2,50 i żyłam. Byłam szczęśliwa, próbowałam różnych smaków. Nałkowska napisała, że "człowiek każdy jest mozliwy", pal sześć kontekst. Ja byłam wtedy każda możliwa, każda droga była jeszcze przede mną, nic nie było postanowione, mogłam kochać, flirtować, czuć i płakać.
I, teraz właśnie to do mnie przyszło, że już rok później wydarzyło się coś, co mnie określiło, co zmieniło bieg zdarzeń i sprawiło, że już nie było wielu możliwości. mogłam być jakaś, do któreś cienkiej granicy mogłam ocalić w sobie to, co mnie określało, wykorzystać niewielki, ale jednak, bagaż przeżyć, mogłam wyjść zwycięsko. Ale ja właśnie wtedy, tak myślę, wtedy poddałam siebie, to nie trwało rok, czy dwa. Długo trwało. Może trwa do dziś, pewnie tak.
Był taki moment, w którym czas zaczął mnie mijać. Dokładnie nie wiem kiedy. Trudno to opisać. Nagle znalazłam się po drugiej stronie, wywróciłam wszystko do góry nogami. Przestałam być ważna, przestałam znaczyć coś dla siebie. już wiedziałam, że dokładnie określiłam co mogę, a czego nie, co mi się przydarzy, wiedziałam, że znam już swoje życie, że parę razy mnie zaskoczy, ale generalnie mnie w nim nie ma. Mija mnie.
jak to opisać?
kiedy 12 lat temu siedziałam w majowy wieczór na schodach akademika to mozliwe było wszystko i ciekawa byłam siebie i ciekawa byłam innych. A rok później już nie. Rok później już wszystko było ułożone, stracone i znane.
Dlatego zawsze podziwiam ludzi z charakterem, ludzi, którzy mają cele i sensy i wiarę. Że w pewnym momencie udało im się ocalić to wszystko, że ze zderzenia ze światem wychodzą nie czołgając się, że nie oddają siebie. Potrafią ocalić.
Też chciałabym.

