Przejdź do głównej zawartości

Posty

o byciu na zawsze

wczorajsze rozmowy, wcześniejsze rozmowy i obserwacje, których jedyną konkluzją jest to, że nie ma "na zawsze"
ktoś nam kiedyś być może obiecał
obietnicą bez pokrycia i z radością naiwną
"na zawsze" nie istnieje

dla mnie to wyzwolenie, wieczność bywa piekłem



A żal, że miłość nie jest na zawsze?
- nic nie jest na zawsze, co najwyżej krążenie wody w przyrodzie. Skąd w ogóle to pragnienie "na zawsze"? I po co? Obracamy się w kręgu uroczych zaklęć

No właśnie, skąd?

- Słowo "zawsze" jest magicznym sposobem zapewniania sobie wiecznotrwałej stabilności. Co więcej, jest równie magicznym sposobem definiowania kresu związku: ma być tak, jak jest teraz. To przecież iluzja. Lepiej ujmuje to buddyjska filozofia drogi: zmierzamy wraz z kimś w tym samym kierunku, czasem idziemy z kimś dłużej, czasem krócej, ale ważne, by w drodze nie być samotnym- ani partner, czy partnerka, ani ja. nie wiem, dokąd wspólnie dojdziemy- może daleko, a może całkiem blisko. nie defi…
Najnowsze posty

o nieodnalezieniu

zaczęło się o 7.40, wyszłam na parking do auta, a auta nie było zatem poszukałam na kolejnym parkingu i jeszcze jednym... aż T podsunąl mi myśl, że przecież niekoniecznie ja parkowalam ostatnio, bo to on był u wulkanizatora, także ostatecznie "kochanie skręć w lewo koło przedszkola, potem w prawo i na 12.30 masz swoje auto"
potem nie odnalazłam się w pracy, ani na kursie pierwszej pomocy, który uswiadomil mi, że jednak boję się za mało i za rzadko a potem to już pogubilam się po całości, bo czemu nie, prawda?
czasem mam wrażenie, ze jeszcze chwila, a już kompletnie się nigdzie nie znajdę w żadnej czasoprzestrzeni ani równoleglej rzeczywistości prostopadlej chyba też nie

o cyfrach

w moim budowaniu własnego mitu o sobie niezwykle ważna zawsze była dla mnie poezja ;) wprost niebywale chciałam uchodzić zawsze za osobę mądrą, duchowo dojrzałą, kreatywną i wewnętrznie spójną ekhm   gdybym miała wskazać na jakiś obraz, na którego podobieństwo próbowałam tworzyć, to może Dalajlama, ewentualnie mnisi buddyjscy :):):) w pracy i zyciu pragnęłam zawsze doznań mocnych i niezwykłych, oceanów zachwytów i mórz miłości, w których mogłabym tonąć. bez szwanku dla uduchowionego życia.
  więc los zechciał, iż tak naprawdę mam smykałkę do niewielu rzeczy, a jedną z nich są cyfry. od jakiegoś czasu przejęlam w firmie wszystkie kwestie związane z finansami i pieniędzmi. i, ku mej rozpaczy :P, radzę sobie z tym naprawdę dobrze. pracy jest masa, niuanse, szczegóły, presja czasu... a jednak lubię to. te pełne ekscytacji chwile, kiedy siadam i robię budżet na najbliższy miesiąc, kiedy łapię nitki poszczególnych drobnych przeszkód, które sprawiają, że budżet mi się nie spina, choćbym s…

o kolorze

wobec hejtu w stosunku do nobliwych szarości, w które ubrałam bloga :P informuję, iż postanowiłam zaprzyjaźnić się z kolorem ;)

kupiłam różowy sweter (bez sensu- sweter na wiosnę :P)
poszłam w końcu na farbę, bo moje włosy wołały o pomstę do nieba
kupiłam czerwoną (różową ?:P) pomadkę o zabójczej trwałości:












dostałam wiosennego kataru, zatem mój nos również przybrał stosowne barwy...
oczy też... oraz mam w nich pełno łez

także ten...
nie prowokujcie mnie już, bo to sie źle konczy

mam jeszcze ogłoszenia parafialne:
Serial Wielkie kłamstewka... Jesu jaki swietny! A muzyka!! Pierwszy raz muzyka serialowa rzuciła mnie na kolana ! BOSKIE po całości! Będa Panie zadowolone!
Książka- Syn szczęścia... druga część Księgi Diny H. Wassmo. Mistrzostwo, magnetyzm, wielka literatura, absolutnie!
Fitness na rolkach? Któraś chętna? Zajęcia w poniedziałki na Cytadeli (są też inne dni i lokalizacje, ale ja w ten i tam) - jest ogień i jest świetnie. Fajne urozmaicenie (obwodowy trening z elementami cardio…
w pewnym momencie zrozumiałam, że życie już takie jest
i że nic już nie zmienię
bo kazda zmiana potrzebuje siły, której nie mam
i pociąga za sobą konsekwencje

od dawna wiem, że nie jestem w stanie ich przyjąć i się zmierzyć

równia coraz bardziej pochyła.
no i tak.

rozmywa się nieco ta wiosna, a i mnie jakoś nie najwyraźniej. Kolejne problemy bawią się ze sobą w berka, a czas popiernicza ja młody źrebak.
trochę się naprawiłam, a trochę się zepsułam. najbardziej zepsuła mi się radość bycia i chęć przygód. wykasowałam pliki związane z przeszłością, a w teraźniejszości trochę marznę, choć nieustannie gdzieś gonię.
jeśli chodzi o wewnętrzną wiosnę, to nie. utknęłam na styku listopada z grudniem.
co gorsza, mimo regularnych ćwiczeń i w miarę stabilnej diety nieco mi na obwodach przybyło... nie umiem sobie poradzić ze świadomością, że wyglądam coraz gorzej. to jest bardzo trudne i chwilowo kompletnie nie ogarniam.
może potrzebowałam kogoś, kto absorbowałby mnie na tyle, żebym nie myślałam o tym tak czesto jak ostatnio. ale błędy młodości i jej wypaczenia już stanowczo poszły w zapomnienie.
nie ma żadnych światełek nadziei i nie ma planu na lepsze jutro
jest trwanie i próby utrzymania się na powierzchni
niby nie ma co narzekać, ale nie ma ta…
napisz sobie siebie od początku

z płaskim brzuchem, z ciekawością świata, z entuzjazmem, z lokami na (łysej niemal) czaszce, ze wszystkim tym, co chcesz mieć
..

**
nie wszystko wyszło jak chciałam, ale ciągle się piszę
w końcu stałam się najważniejsza w tej historii, co nie znaczy, że było/jest to łatwe
gdyby nie ta koszmarna historia miłosna, prawdopodobnie tkwiłabym w kokonie naiwnej panny wierzącej w bzdury
owszem, zdarza mi się dziś wierzyć w bzdury, ale poziom naiwnosci mi spadł :) Mocno.
kiedyś czułam się puzzlem niepasującym do calości
Dziś czuję się spójną i integralną całością. Ja, moje lęki, świry, płaski brzuch i błyszczące loki. Późno do mnie doszły prawdy podstawowe i żelazne zasady. Jeśli sama czegoś nie zrobię, to nie zostanie zrobione ;) I jeszcze to, że tylko ja odpowiadam, za swoje życie (nawet jeśli los, fatum, przeznaczenie, bóg) ja decyduję co robię z tym, co sie przydarza.

szalenie kuszące jest dla mnie opowiedzenie tej historii jeszcze raz, z dzisiejszej perspe…